Automuseu da Maia, wielka i ukryta kolekcja klasyków

Eduardo Mariz     30 March 2008     2 min.
Automuseu da Maia, wielka i ukryta kolekcja klasyków

Auto Museu Da Maia

Kilka kilometrów za Porto, w miejscowości Maia, dziś już tylko kolejnym „małym miasteczkiem” sypialnym, znajduje się dla miłośników motoryzacji cenna atrakcja: jego Automuseu.

Automuseu w Maia to po prostu sposób na wykorzystanie dużego zapasu odrestaurowanych klasyków przeznaczonych na sprzedaż, które wychodzą z należącego do niego warsztatu restauratorskiego. Jego lokalizacja jest co najmniej ciekawa, a za pierwszym razem nie jest łatwo ją znaleźć, ponieważ mieści się na trzecim poziomie podziemnym „Parque Central”, publicznego parkingu w centrum miejscowości.

Nie oznacza to, że jest źle zaaranżowane ani że brakuje mu klimatu, ale nikt nie powinien oczekiwać, że przy każdym egzemplarzu znajdzie szczegółowe informacje o nim. Nie są to też zarzuty, które warto brać pod uwagę, ponieważ wstęp jest bezpłatny.

Liczba prezentowanych egzemplarzy jest większa, niż się spodziewałem, a przecież wiele z nich (zwłaszcza drogich) tam nie było. Zaraz po wejściu wita nas Mercedes 300 SL Gullwing, lśniący i nieskazitelny „skrzydło mewy” w kolorze białym, który dzieli od nas jakieś 495 000 euro; oczywiście gwiazda muzeum. Być może brzmi znajomo, bo brał udział zarówno w I Rally Ciudad de Vigo de clásicos, jak i w X Rally Rias Baixas de clásicos, dwóch rajdach, które kiedyś relacjonowaliśmy na tym blogu.

Riley Auto Museu

Moglibyśmy tu długo opowiadać ciekawostki i ważne dane o około stu modelach, ale spróbujemy skupić się na kilku, ponieważ niektóre marki, mimo że są liczne w świecie klasyków, nie brzmią tak znajomo jak inne. Przykładem są m.in. liczne Rolls-Royce, Bentley, Jaguar, Fiat, Triumph, Alpine, MG czy Alfa Romeo. Wyjątkiem, który zupełnie nie pasował do tej grupy, była mała kolekcja Riley, brytyjskiej firmy założonej w 1890 roku, której prawa posiada dziś BMW. Wśród nich wyróżniał się 15/6 Merlin, produkowany w latach 1935–1938, którego cena sięga 100 000 euro.

Osobiście uważam za interesujące, że mogłem zobaczyć jakąś dawną włoską legendę sportów motorowych, o której wcześniej nie miałem okazji usłyszeć, jak błyszczący i dobrze znany De Tomaso Pantera, czy Maserati Merak, zrodzony w erze Citroëna, z silnikiem V6 umieszczonym centralnie.

Warto też wspomnieć o nieco nowszym, ale nie mniej rzadkim intruzie, ponieważ Ferrari 456 z opcją lakieru Rosso Corsa nie jest częstym widokiem; swoją drogą jego poprzednik, 412, również tam stał.

Jeśli chcecie zobaczyć krótkie zestawienie cen niektórych modeli, możecie je znaleźć tutaj. Z kolei jeśli interesuje was więcej informacji o muzeum lub chcecie je odwiedzić, zajrzyjcie na jego oficjalną stronę internetową.

Zdjęcia | Eduardo Mariz

Deja un comentario