Pięć silników, które najprawdopodobniej nie ożyją ponownie w tych pięciu pojazdach

Javier López    @jlopezbryan96    16 August 2018     6 min.
Pięć silników, które najprawdopodobniej nie ożyją ponownie w tych pięciu pojazdach

Świat motoryzacji znacznie się rozwinął, a dziś przedstawiamy wam pięć przykładów pojazdów, które nie będą już cieszyć się pewnymi wyjątkowymi silnikami

Świat motoryzacji przeżywał epokę, w której przepisy nie były tak rygorystyczne, i pozwalały producentom tworzyć czyste i bezkompromisowe silniki. Dziś te jednostki napędowe zaczynają znikać, a te, które dominują na rynku wtórnym, stają się prawdziwymi klejnotami. Dziś przypomnimy pięć pojazdów, które kryły pod maską serce, jakiego dziś już nie zobaczymy, ale stały się kamieniami milowymi i są podziwiane przez wszystkich miłośników motoryzacji.

Mimo swojego wieku nadal uważa się je za współczesne pojazdy i być może to dobry moment, by kupić jeden z nich zanim ich cena znacznie wzrośnie. W tej grupie znajdziemy niezliczone modele należące do różnych segmentów, ale bez wątpienia nie pozostawiają obojętnym żadnego miłośnika czterech kółek.

BMW M5 E60: V10 o słodkiej melodii, za którą będziemy tęsknić

BMW M5 zawsze wyróżniał się jako jedna z najlepszych sportowych limuzyn, i z biegiem lat przeszedł znaczną ewolucję. Jednak każdy miłośnik motoryzacji z szczególnym sentymentem wspomina jedną z jego wersji, M5 E60. Po E39 z jego V8 o mocy 400 CV niemiecka marka postanowiła wykonać krok, na który odważyło się niewielu producentów, umieszczając wolnossący silnik V10 pod maską limuzyny.

W ten sposób powstał jeden z najbardziej emblematycznych modeli BMW M5 wszech czasów, nie tylko ze względu na swoją skuteczność na asfalcie, ale także dzięki swojemu harmonijnemu brzmieniu. Jego potężny, wolnossący V10, pochodzący z Formuły 1, miał pojemność 5,0 litra i potrafił generować 507 CV mocy i 520 Nm momentu obrotowego — wartości te wciąż robią wrażenie i pozwalały niemieckiej limuzynie rozpędzić się do 100 km/h w zaledwie 4,7 sekundy.

Stopniowo BMW M5 E60 staje się prawdziwym mitem motoryzacji i choć na rynku wtórnym nadal można znaleźć egzemplarze w dość rozsądnej cenie, ta cena może zacząć gwałtownie rosnąć z dnia na dzień. Nie zawsze jednak warto decydować się na zakup używanego supersamochodu, nawet jeśli jego cena wydaje się bardzo korzystna, ponieważ jego utrzymanie może okazać się naszą zgubą.

Audi Q7 V12: SUV z niesłychanym silnikiem

Segment sportowych SUV-ów przeżywa obecnie rozkwit, a modele takie jak Lamborghini Urus, Bentley Bentayga czy Mercedes GLE 63 AMG oferują osiągi charakterystyczne dla supersamochodów. Zanim jednak ten segment został tak wyeksploatowany, królował w nim niekwestionowany monarcha, Audi Q7 V12 TDI.

Jego ogromny silnik sprawia, że jest jednym z najszybszych i najmocniejszych SUV-ów wszech czasów, jednak niska liczba sprzedanych egzemplarzy sprawiła, że zniknął z rynku. Jego V12 o pojemności 6,0 litra generował 500 CV mocy i 1000 Nm momentu obrotowego, wartości, które dziś zarezerwowane są dla najbardziej ekskluzywnych sportowych samochodów wszech czasów.

Przyspieszenie do 100 km/h zajmowało mu 5,5 sekundy, a elektronicznie ograniczona prędkość maksymalna wynosiła 250 km/h. Jego cena na rynku wtórnym zaczyna znacząco rosnąć, czyniąc tę odmianę pierwszej generacji Audi Q7 prawdziwym rara avis, które wkrótce będzie wspominane i podziwiane jako jeden z najbardziej radykalnych SUV-ów, jakie kiedykolwiek powstały.

Volkswagen Golf R32: V6, który zrewolucjonizował kompakty

Kompakty to kolejny segment, w którym sportowy charakter jest oczywisty, ponieważ od niepamiętnych czasów możemy cieszyć się podrasowanymi wersjami tych pojazdów. Prekursorem tego trendu jest jednak Volkswagen Golf GTi, model, który z biegiem czasu doczekał się mocniejszej i bardziej radykalnej wersji, R32.

Ta nazwa została użyta zarówno w Golfie IV, jak i V, przy czym ten ostatni jako pierwszy otrzymał w nazwie oznaczenie 32 oraz wolnossący silnik V6 o niebiańskim brzmieniu. Jego jednostka o pojemności 3,2 litra generowała 250 CV mocy i 320 Nm momentu obrotowego, dzięki czemu przyspieszenie do 100 km/h zajmowało zaledwie 6,5 sekundy.

Szósta generacja Volkswagen Golfa zrezygnowała z oznaczenia 32 na rzecz samego określenia „R”, a jego napęd stanowił doładowany silnik o pojemności 2,0 litra. Ten ruch niemieckiej marki sprawił, że R32 szybko zyskał na wartości i stał się jednym z najbardziej cenionych sportowych kompaktów wśród miłośników motoryzacji.

Lamborghini Huracán: czysty V10 zagrożony wyginięciem

Prawdą jest, że analizujemy pojazdy, które, choć nie osiągnęły statusu klasyków, od dawna zniknęły z rynku. Musimy jednak uwzględnić jeden z najbardziej czystych współczesnych supersamochodów, wiernych swojemu segmentowi, Lamborghini Huracán. Ta włoska bestia, która dzieli mechanikę z Audi R8, oferuje klientom jeden z ostatnich wolnossących silników V10 dostępnych na rynku.

Ten silnik o pojemności 5,2 litra potrafi generować aż 610 CV mocy i 560 Nm momentu obrotowego, a te wartości plasują Huracána wśród najszybszych supersamochodów. Dzięki nim włoski byk potrafi zatrzymać stoper na 2,9 sekundy przy 100 km/h, a jednocześnie jego prędkość maksymalna wynosi 327 km/h.

Zarówno Audi, jak i Lamborghini nie zamierzają rezygnować z tej cenionej, a zagrożonej wyginięciem mechaniki, ale kolejne generacje mogą sięgnąć po doładowanie, a nawet hybrydyzację. Jeśli obie marki zdecydują się na ten krok, ich wartość w przyszłości może znacząco wzrosnąć.

BMW M3 E92: ostatni z gatunku

Bez wątpienia oznaczenie M sprawia, że miłośnicy motoryzacji drżą z emocji, gdy o nim słyszą, ale spośród wszystkich sportowych modeli BMW M3 zawsze był jednym z najbardziej wyjątkowych. Obecnie zarówno M3, jak i M4 zachowują poziom sportowego charakteru, jaki implikuje ich oznaczenie, ale niemiecka marka zrezygnowała z silników wolnossących na rzecz bardziej wydajnych i mocniejszych jednostek doładowanych.

M3 E92 był ostatnim w swojej linii modelem z silnikiem wolnossącym, V8, który potrafił zachwycić każdego, kto docenił jego zalety. Jego wolnossący V8 o pojemności 4,0 litra pozwalał użytkownikom cieszyć się 420 CV mocy i 400 Nm momentu obrotowego, a moc ta trafiała bezpośrednio na tylną oś. Dzięki temu M3 poprzedniej generacji potrafił przyspieszyć do 100 km/h w 4,5 sekundy.

Bez wątpienia generacja E92 M3 wyznaczyła przełom nie tylko w obrębie samej marki, ale także w historii motoryzacji. Dziś ceny M3 E92 pozostają stabilne, ale wkrótce możemy zobaczyć, jak szybko rosną, przekształcając ten model w prawdziwy obiekt kolekcjonerski.

Deja un comentario